Terror Czy Baе‚agan? Rosyjskie Rakiety Na Krzemi... Review
Sierriej dokręcił ostatnią śrubę w zapalniku i zaklął cicho. Na arkuszu kontrolnym w fabryce pod Uralem figurował dumny napis: Kompleks Ch-101. W rzeczywistości był to zlepek elementów z trzech różnych dekad. Część mikroprocesorów pachniała jeszcze świeżością i dalekowschodnim importem, ale kable pamiętały chyba czasy Breżniewa.
Godzinę później na miejsce przybyli ratownicy i lokalni śledczy. Jeden z nich kucnął przy głębokim leju, wyciągając z błota osmalony kawałek zielonej blachy z urwaną wiązką przewodów.
Rakieta nie spadła. Jej prymitywny system rezerwowy – zwykły autopilot żyroskopowy – trzymał wysokość i kierunek, ale zgubił precyzję. Zamiast w precyzyjnie wyliczony punkt elektrowni, pocisk zaczął dryfować. Kilka stopni w prawo, lekko w dół. Terror czy baЕ‚agan? Rosyjskie rakiety na Krzemi...
Jego starszy kolega, zabezpieczający teren, spojrzał na płaczącą na podwórku kobietę i odpowiedział cicho:
Dla nich to może i bałagan, bo nie potrafią trafić w cel. Ale dla nas to i tak jest czysty terror. Sierriej dokręcił ostatnią śrubę w zapalniku i zaklął
W bazie lotniczej Engels nikt nie zadawał pytań. Maszyny piły paliwo, a obsługa ładowała stalowe cygara pod skrzydła bombowców. Dowódca zamaszyście podpisał protokół. Dla raportu w Moskwie liczyła się sztuka. Cel: infrastruktura krytyczna. Efekt: maksymalny paraliż.
To nie był żaden strategiczny punkt – westchnął, kręcąc głową. – Ani węzeł kolejowy, ani magazyn. Po prostu pieprzony bałagan. Rakieta nie spadła
Gdy rakieta odłączyła się od nosiciela, przez chwilę wszystko działo się zgodnie z planem. Silnik marszowy podjął pracę, a skrzydła rozłożyły się z suchym trzaskiem. Pocisk runął w dół, by po chwili wyrównać lot tuż nad czubkami drzew. Parł na zachód. Wtedy do głosu doszedł bałagan.